Cóż, to właśnie jest życie.

     Na wrzesień plany miałam piękne. Marzenie każdej (nieco wyrodnej) matki! Maluchy w żłobku, a ja wypłakująca oczy przy bramie i roztlikwiająca się przy każdym pożegnaniu. Tak, marzyłam o tym! Po wakacjach z piątką (a w porywach i ósemką) dziec...

Projekt blog – od nowa!

     Coś się kończy, coś się zaczyna… Era BPM dobiegła końca parę miesiący  temu. Konieczność tego kroku nie umniejszała naszego żalu, ale mimo wszystko, jednym szybkim cięciem, zakończyłyśmy boski etap. Jednak nie potrafię tkwić w próżni i ...